poniedziałek, 16 listopada 2015

Mądrości zadumanego pluszowego misia z kubkiem kawy vol. 3

Hej,

dzisiaj będzie pierwszy dłuższy wpis bez zdjęć, bo nie umiem nic dopasować, a o czym? o szybkich i prostych ocenach, bez niezbędnej perspektywy i kontekstu :) czyli znowu trochę o tym, jak bardzo nie rozumiem i jak bardzo martwi mnie to, że nagle wszyscy staliśmy się ekspertami od wszystkiego. nie wiem, jak to się dzieje, że w ułamku sekundy potrafimy ocenić sprawy złożone, trudne i wielowarstwowe, właściwie bez chwili zawahania. ja tak nie umiem. mam nieodparte wrażenie, że na większości spraw złożonych znam się bardzo słabo, a czasami w ogóle. to oczywiście nie oznacza, że nie mam zdania w sprawach złożonych, bo mam, ale wiem, że moje argumenty mogą być nieco głupkowate, a zapewne i łatwe do obalenia, a dodatkowo wiem, że brak wiedzy i zrozumienia nie daje mi prawa do (przepraszam za wyrażenie, ale inne nie pasują) wyrzygiwania mojego zdania wszędzie, gdzie tylko znajdę ujście.

media społecznościowe to jest świetna sprawa. jestem ich częścią i chyba nie wyobrażam sobie już życia w świecie bez nich. pytanie tylko, czy umiemy z ich dobrodziejstw korzystać w sensowny sposób, czy  po prostu, mając do dyspozycji wirtualne miejsce do tego właśnie rzygania wszystkim, piszemy co przysłowiowa ślina na jęzor. lajkujemy i sharujemy bez opamiętania. nie lubię tego w mediach społecznościowych. nie przepadam też za akcjami typu 'flaga na profilowym'. serio, czy to jest jedyna forma protestu / solidarności / działania, na jaką stać ludzi w dzisiejszym świecie? 

tak rzadko spotykam się w życiu codziennym z ludźmi, którzy na serio i mądrze potrafią dyskutować, a tak często mam dosłownie zarzygane media społecznościowe rożnymi mądrościami, które na ogół są (żeby już nie przeklinać na prawo i lewo) średnio mądre.. nie odmawiam nikomu, absolutnie nikomu, prawa do wyrażania własnego zdania, ale byłabym szczerze zachwycona, gdyby to wyrażanie poprzedzone było chwilą zastanowienia, pogłębieniem wiedzy na dany temat i może, dla pewności, ponowną chwilą zastanowienia. cudownie byłoby gdybyśmy umieli dyskutować merytorycznie, zaopatrzeni w wiedzę z różnych źródeł (może nie tylko tą, zasięgniętą z internetu i tv, ale również z wiedzą typowo empiryczną?).

póki tak nie jest, to moim zdaniem będziemy się przerzucać sloganami, pustymi hasłami, opierać argumenty na wiedzy obiegowej i stereotypach, a dodatkowo, będziemy znakomitym obiektem manipulacji - bo chyba nikim nie jest manipulować prościej i radośniej, niż ludźmi, którzy tak łatwo dają się wkręcić w schemat czarno-białego świata i jasnych w nim podziałów. tak bardzo mnie to dziwi i trochę niepokoi. wydaje mi się, że często bywamy hipokrytami, idziemy na skróty, ścinamy zakręty, upraszczamy sprawy, których nie da się (albo nie powinno się za wszelką cenę) uprościć, wrzucamy wszystko i wszystkich do jednego worka i dopasowujemy zasady moralne do potrzeby chwili. nie lubię tego, ale nie mam takiego przycisku.

Wasza Sumikowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz